Don't compromise yourself. You are all you've got. - Janis Joplin
Nie wierzę w kompromis. Dlaczego? Bo tak!
Teraz już poważniej. Ilekroć przysłuchuję się rozmowom na temat sekretów udanego związku, zawsze w rozmowach przewija się jedno słowo: kompromis. Wszyscy wydają się być zgodni co do tego, że sztuka osiągania kompromisu jest niezbędna do stworzenia długotrwałej relacji.
Otóż ośmielam się nie zgodzić. Dla mnie kompromis jest tak samo wadliwy jak demokracja, której jest cechą. Jeśli macie jeden telewizor, pogodzenie meczu z brazylijskim tasiemcem nie jest możliwe. Jedyny możliwy kompromis to wspólna gra w karty. Może długoterminowo to dobra strategia, ale dziś nikt meczu ani serialu nie obejrzy. Zatem porażka.
Przykład z życia. Podczas narciarskiego urlopu, z uwagi na bliskie sąsiedztwo - wyskoczyliśmy do Wenecji z Darlingiem i grupą znajomych. Dla Darlinga była to już trzecia wizyta, dla mnie pierwsza. Był ostatni dzień karnawału i choć pogoda nie rozpieszczała, atmosfera w mieście była podniosła, na ulicach tłumy turystów i poprzebieranych karnawałowiczów. Wielka gratka dla amatora fotografii (mnie). Darling jednak był niepocieszony i najbardziej chciał podziwiać Wenecję zza szyby restauracji. Ponieważ czasu było mało, a każdy krok dostarczał kadrów - byłem gotów poświecić wygodę i posiłek dla zdjęć. I tu problem - żadne z nas nie było zadowolone z obrotu sprawy. Darling nie chciał gnać z wywieszonym językiem, a mnie nie w smak pizza przy akompaniamencie Rickyego Martina. Powiesz - to każde mogło pójść swoją drogą. Słusznie. Wtedy jednak nie spędzilibyśmy czasu razem - a o to głównie chodziło.
Są tysiące wyborów podczas wspólnego życia, i wiele z nich jest nie do pogodzenia. W rezultacie najczęściej przewagę osiąga sprytniejszy. Strona, która posiada najsilniejsze argumenty lub umie je najlepiej sprzedać.
Jeśli jesteśmy zadowoleni połowicznie - czy wogóle jesteśmy zadowoleni? Osobiście, taki stan uważam za niepowodzenie. W dodatku jeśli mogę się zgodzić (pójść na kompromis) co do małych spraw - czy wolno mi to zrobić z moimi zasadami? Z moralnością? Ze swoimi planami życiowymi? Czy jeśli złożę obietnicę, mogę ją cofnąć w ramach kompromisu?
Czy można zatem żyć bez kompromisu? Pewnie tak. Jednak to
raczej bardzo samotny wybór...
Tagi: partnerstwo, związki, kompromis
skomentuj (3)Jeśli zgodzić się z faktem, że śmierć jest następstwem życia (skutkiem), to czy uprawniony jest wniosek, że za śmierć dzieci odpowiadają rodzice? Innymi słowy - przywołując dzieci na świat - skazujemy je na ból i śmierć?
Tagi: dzieci, życie, śmierć, rodzicielstwo
skomentuj (6)
Znajomy wykładowca, specjalista od lingwistyki kognitywnej (w skrócie zajmuje się tym jak uczymy się, przyswajamy język mówiony), podczas wykładu z gramatyki, wspomniał o tym jak w procesie mówienia (wypowiadania) słów - mózg ustawia już aparat mowy w oczekiwaniu na wypowiedzenie kolejnych dźwięków. W skrócie - skomplikowane słowa (niekoniecznie te długie, raczej te składające się z dźwięków trudnych do połączenia) są upraszczane. skracane lub zniekształcane. wszystko to w trosce o efektywność. w trosce o jak najniższe zużycie energii.
Mózg dba o to, abyśmy nie roztrwonili skromnych zasobów energetycznych, będących w naszym posiadaniu. Mowa bowiem, jest procesem wyczerpującym. Tym, którzy mają na co dzień do czynienia z gadułami, z wiecznie marudzącymi partnerami lub uwielbiającymi słuchać swojego głosu znajomymi, trudno pewnie w to uwierzyć - taka jest jednak prawda.
Okazuje się, że z tej perspektywy - bilansu energetycznego - wszystko co robimy jest męczące. Jednak procesy mające bezpośredni wpływ na naszą gospodarkę energetyczną mają oczywiście większy priorytet niż inne. W esencji - jedzenie, odpoczynek. Reszta to tylko trwonienie zasobów, lub wysiłek by spełnić powyższe.
Leniwa miłość zaczyna się od zakochania - procesu szalenie bogatego w doznania i masakrycznie wyczerpującego. Nie wspomnę już o tym, że zakochanie to całkowicie ogłupiający i odbierający skromne resztki rozumu stan (w rzeczy samej, lista głupot jakie popełniają zakochani jest długa i bogata). Jednak nie ma tu sprzeczności - ten wyczerpujący etap (średnio około trzech miesięcy) przechodzi w stan pewnej stagnacji (poziom hormonów wraca do normy) - miłość, lub częściej rozstanie, jest stanem o niebo mniej wymagającym. cel osiągnięty, można odpocząć.
Pamiętać należy, że lenistwo nie jest tu rozumiane jako leżenie na kanapie przez cały dzień. jest po prostu niechęcią do robienia czegokolwiek ponad niezbędne minimum. W tym kontekście także - efektywność jest ostateczną formą lenistwa. Udoskonalenie jakiejkolwiek czynności sprawi, że będziemy mieli więcej czasu na nic nie robienie.
Miłość zatem z czasem popada w stagnację, przyzwyczajenie. Rutynę. Choć zdarza się łapać górki, powtórki z zakochania - codzienność związku wygląda raczej przeciętnie. Tu dochodzimy do sedna - mózg jest tak okrzepły w status quo, które z mniejszym lub większym nakładem sił udało mu się osiągnąć, że do utraty tchu będzie bronił nawet najbardziej spektakularne miłosne porażki. Ludzie potrafią się przyzwyczaić w zasadzie do każdych warunków, byle się nie wysilać.
Oczekujemy od życia chyba tylko jednego - stałości. Tylko tego. Żeby było przewidywalnie. Podniesiemy w końcu te cholerne skarpetki, jeśli nie tylko po to, żeby nie narażać równowagi na szwank.
Dlatego właśnie lęk przed zmianami. Lęk przed zmianą pracy, partnera, swojego życia. Wszystko to jest często łatwiejsze niż nieznane. Niż coś, na co nie jesteśmy gotowi (najczęściej jedynie wewnątrz własnej głowy). Dlaczego? Po części dlatego, że to duży wysiłek. Jakiekolwiek niestandardowe działania są po prostu męczące.
Piszę o tym, bowiem łatwo jest oceniać ludzi z naszej perspektywy. Z pryzmatu ogromu naszej niewiedzy. A jednak (cytując innego klasyka) - jest wielce prawdopodobne, że nie znamy nikogo, kto stanowi esencję społeczeństwa. Nie mamy często wiedzy nie tylko jak żyją inni, ale i jak żyje większość.
Tagi: miłość, zakochanie, mózg, lenistwo, związki
skomentuj (2)
Tagi: kultura, partnerstwo, miłość, kobieta, sex, tolerancja, antropologia, związek, akceptacja, męzczyzna
skomentuj (138)
