Kompromis 2011-03-23 12:09:36

Don't compromise yourself. You are all you've got.  - Janis Joplin

Nie wierzę w kompromis. Dlaczego? Bo tak!

Teraz już poważniej. Ilekroć przysłuchuję się rozmowom na temat sekretów udanego związku, zawsze w rozmowach przewija się jedno słowo: kompromis. Wszyscy wydają się być zgodni co do tego, że sztuka osiągania kompromisu jest niezbędna do stworzenia długotrwałej relacji.

Otóż ośmielam się nie zgodzić. Dla mnie kompromis jest tak samo wadliwy jak demokracja, której jest cechą. Jeśli macie jeden telewizor, pogodzenie meczu z brazylijskim tasiemcem nie jest możliwe. Jedyny możliwy kompromis to wspólna gra w karty. Może długoterminowo to dobra strategia, ale dziś nikt meczu ani serialu nie obejrzy. Zatem porażka.

Przykład z życia. Podczas narciarskiego urlopu, z uwagi na bliskie sąsiedztwo - wyskoczyliśmy do Wenecji z Darlingiem i grupą znajomych. Dla Darlinga była to już trzecia wizyta, dla mnie pierwsza. Był ostatni dzień karnawału i choć pogoda nie rozpieszczała, atmosfera w mieście była podniosła, na ulicach tłumy turystów i poprzebieranych karnawałowiczów. Wielka gratka dla amatora fotografii (mnie). Darling jednak był niepocieszony i najbardziej chciał podziwiać Wenecję zza szyby restauracji. Ponieważ czasu było mało, a każdy krok dostarczał kadrów - byłem gotów poświecić wygodę i posiłek dla zdjęć. I tu problem  - żadne z nas nie było zadowolone z obrotu sprawy. Darling nie chciał gnać z wywieszonym językiem, a mnie nie w smak pizza przy akompaniamencie Rickyego Martina. Powiesz - to każde mogło pójść swoją drogą. Słusznie. Wtedy jednak nie spędzilibyśmy czasu razem - a o to głównie chodziło.

Są tysiące wyborów podczas wspólnego życia, i wiele z nich jest nie do pogodzenia. W rezultacie najczęściej przewagę osiąga sprytniejszy. Strona, która posiada najsilniejsze argumenty lub umie je najlepiej sprzedać.

Jeśli jesteśmy zadowoleni połowicznie - czy wogóle jesteśmy zadowoleni? Osobiście, taki stan uważam za niepowodzenie. W dodatku jeśli mogę się zgodzić (pójść na kompromis) co do małych spraw - czy wolno mi to zrobić z moimi zasadami?  Z moralnością? Ze swoimi planami życiowymi? Czy jeśli złożę obietnicę, mogę ją cofnąć w ramach kompromisu?

Czy można zatem żyć bez kompromisu? Pewnie tak. Jednak to raczej bardzo samotny wybór...

Tagi: partnerstwo, związki, kompromis

skomentuj (3)

śmierć 2011-01-14 14:16:28

Jeśli zgodzić się z faktem, że śmierć jest następstwem życia (skutkiem), to czy uprawniony jest wniosek, że za śmierć dzieci odpowiadają rodzice? Innymi słowy - przywołując dzieci na świat - skazujemy je na ból i śmierć?

Tagi: dzieci, życie, śmierć, rodzicielstwo

skomentuj (6)

miłość lenia... 2010-12-07 19:46:02

Znajomy wykładowca, specjalista od lingwistyki kognitywnej (w skrócie zajmuje się tym jak uczymy się, przyswajamy język mówiony), podczas wykładu z gramatyki, wspomniał o tym jak w procesie mówienia (wypowiadania) słów - mózg ustawia już aparat mowy w oczekiwaniu na wypowiedzenie kolejnych dźwięków. W skrócie - skomplikowane słowa (niekoniecznie te długie, raczej te składające się z dźwięków trudnych do połączenia) są upraszczane. skracane lub zniekształcane. wszystko to w trosce o efektywność. w trosce o jak najniższe zużycie energii.

Mózg dba o to, abyśmy nie roztrwonili skromnych zasobów energetycznych, będących w naszym posiadaniu. Mowa bowiem, jest procesem wyczerpującym. Tym, którzy mają na co dzień do czynienia z gadułami, z wiecznie marudzącymi partnerami lub uwielbiającymi słuchać swojego głosu znajomymi, trudno pewnie w to uwierzyć - taka jest jednak prawda.

Okazuje się, że z tej perspektywy - bilansu energetycznego - wszystko co robimy jest męczące. Jednak procesy mające bezpośredni wpływ na naszą gospodarkę energetyczną mają oczywiście większy priorytet niż inne. W esencji - jedzenie, odpoczynek. Reszta to tylko trwonienie zasobów, lub wysiłek by spełnić powyższe.

Skoro zatem mózg dba o optymalizację wszystkiego co robimy pod kątem oszczędności wysiłku - może i ten priorytet ma zastosowanie w miłości?

Leniwa miłość zaczyna się od zakochania - procesu szalenie bogatego w doznania i masakrycznie wyczerpującego. Nie wspomnę już o tym, że zakochanie to całkowicie ogłupiający i odbierający skromne resztki rozumu stan (w rzeczy samej, lista głupot jakie popełniają zakochani jest długa i bogata). Jednak nie ma tu sprzeczności - ten wyczerpujący etap (średnio około trzech miesięcy) przechodzi w stan pewnej stagnacji (poziom hormonów wraca do normy) - miłość, lub częściej rozstanie, jest stanem o niebo mniej wymagającym. cel osiągnięty, można odpocząć.

Pamiętać należy, że lenistwo nie jest tu rozumiane jako leżenie na kanapie przez cały dzień. jest po prostu niechęcią do robienia czegokolwiek ponad niezbędne minimum. W tym kontekście także - efektywność jest ostateczną formą lenistwa. Udoskonalenie jakiejkolwiek czynności sprawi, że będziemy mieli więcej czasu na nic nie robienie.

Miłość zatem z czasem popada w stagnację, przyzwyczajenie. Rutynę. Choć zdarza się łapać górki, powtórki z zakochania - codzienność związku wygląda raczej przeciętnie. Tu dochodzimy do sedna - mózg jest tak okrzepły w status quo, które z mniejszym lub większym nakładem sił udało mu się osiągnąć, że do utraty tchu będzie bronił nawet najbardziej spektakularne miłosne porażki. Ludzie potrafią się przyzwyczaić w zasadzie do każdych warunków, byle się nie wysilać.

Oczekujemy od życia chyba tylko jednego - stałości. Tylko tego. Żeby było przewidywalnie. Podniesiemy w końcu te cholerne skarpetki, jeśli nie tylko po to, żeby nie narażać równowagi na szwank. 

Dlatego właśnie lęk przed zmianami. Lęk przed zmianą pracy, partnera, swojego życia. Wszystko to jest często łatwiejsze niż nieznane. Niż coś, na co nie jesteśmy gotowi (najczęściej jedynie wewnątrz własnej głowy). Dlaczego? Po części dlatego, że to duży wysiłek. Jakiekolwiek niestandardowe działania są po prostu męczące.

Piszę o tym, bowiem łatwo jest oceniać ludzi z naszej perspektywy. Z pryzmatu ogromu naszej niewiedzy. A jednak (cytując innego klasyka) - jest wielce prawdopodobne, że nie znamy nikogo, kto stanowi esencję społeczeństwa. Nie mamy często wiedzy nie tylko jak żyją inni, ale i jak żyje większość. 

Dlatego też, że żeby dokonać w sobie jakichkolwiek zmian - musimy przejść długą drogę, która najpierw polega na uzmysłowieniu sobie co jest nie tak. Następne kroki są jeszcze trudniejsze, gdyż nie ma w zasięgu wypróbowanych metod i procedur postępowania. Każdy zatem, kto wybiera się w podróż polegającą na zmianie samego siebie, zasługuje na aplauz za ten nienaturalny akt szaleństwa...

Tagi: miłość, zakochanie, mózg, lenistwo, związki

skomentuj (2)

10 powodów dla których warto być z młodszą... 2010-10-14 10:57:23

Antropolodzy kultury badając plemiona w Finlandii i Ameryce Pd. badali korelacje pomiędzy wiekiem partnerów a szansami przetrwania – zarówno samego związku jak i partnerów.

Okazało się, co raczej nie jest niespodzianką, że związki, w których partner był starszy o kilka- kilkanaście lat, były o wiele bardziej trwałe niż te, w których starsza była kobieta, lub gdy tworzyły je równolatki.

Poniżej prezentuję 10 prawdopodobnych wg. mnie powodów tego stanu (waga powodów nie odpowiada ich kolejności):

1. Otwartość – co prawda każde doświadczenie, podróż, przeczytana książka czy obejrzany film – powiększa nasz wewnętrzny wszechświat, to jednak ludzie z wiekiem zaczynają sobie odmawiać pewnych doznań i rezygnują z niektórych spraw – czesto nie podejmując wysiłku. Korzyści są tu obopólne – kobieta nie traci czasu na bzdury, męzczyzna doświadcza doznań, o których jego rówieśnicy często zapomnieli.
2. Zdziadzienie – pod tym hasłem ukrywa się facet, który jest tak zaabsorbowany swoją pracą, hobby, etc, że nie zwraca uwagi na sport, wysiłek fizyczny (poza sypialnią), czy zdrowe odżywianie. Dzięki młodej, energicznej partnerce – zawał grozi mu raczej z nadmiaru seksu niz z braku ruchu.
3. Anty Baba – młoda kobieta w żaden sposób nie przypomina ani usposobieniem ani tym bardziej wyglądem rówieśniczek swojego partnera. Nie jest stłamszona (jeszcze?) obowiązkami, kredytami, życiowym nalotem, czy wreszcie pieluchami. Zatem poziom frustracji życiowej jest nadal na bezpiecznie niskim poziomie. Ma o wiele więcej czasu i energii dla swojego partnera i oboje na tym zyskują.
4. Ciekawość świata – młody, otwarty umysł kobiety będzie wspaniałym partnerem wspólnego spędzania czasu dla mentorskich aspiracji mężczyzny. Im więcej ten zna świat, tym bardziej atrakcyjny będzie się jej wydawał. Jeśli ten stan zdąży przetrwać zakochanie – szanse na powodzenie rosną.
5. Cierpliwość w sypialni -  doświadczony mężczyzna w niczym nie będzie przyominał rówieśnika kobiety. Zamiast zabrać ją skuterem na następny przystanek zaoferuje jej podróż limuzyną ze wszystkimi bajerami. Czy ich związek przetrwa czy nie – dla niej juz zawsze poprzeczka będzie wysoko podniesiona.
6. Zdrowy egoizm czyli szkoła dystansu – kobieta może korzystać z doświadczenia mężczyzny zarówno jeśli chodzi o sprawy prywatne jak i zawodowe. Dzięki jednak szkole życia, jaką ma za sobą facet – może pomóc pozbyć się jej tak częstego dla kobiet emocjonalnego oddziaływania na partnera i wspólnie wypracować skuteczne metody porozumiewania się i rozwiązywania problemów oparte raczej na obiektywnych kryteriach niż na chwilowych palpitacjach.
7. Potwierdzenie kobiecości – mężczyzna znając już potrzeby kobiet, może je lepiej antycypować i zaspokajać. Zaspokojenie emocjonalne – adoracja, flirt, potwierdznie miłości, napięcie – jakże potrzebne w walce ze stagnacją, pomogą dodac związkowi rumieńców na częstych zakrętach.
8. Kasa, kasa, kasa – mówi się, że pieniądze szczęścia nie dają. Nie będę z tym teraz polemizował. Ważne jest jednak to, że stabilizacja materialna (dochód stały bardziej niż wysoki) oraz pozycja zawodowa (dochód wyższy niż ten partnerki) to ważne składniki udanego związku. Zabezpieczenie materialne wbrew pozorom (wbrew temu do czego większość chce się otwarcie przyznać) jest ważnym elementem trwałości związku.
9. Biologia – to być może i banalne spostrzeżenie, ale młode, dwudziestokilkuletnie ciało, daje większą gwarancję na donoszenie zdrowego dziecka, niż to u kobiety po 35tym roku zycia. Nic dodać nic ująć – brzmi to może i brutalnie, ale takie są fakty. Tutaj natura była dość niesprawiedliwa – o ile plemniki się nie degenrują w zasadzie przez całe życie męzczyzny, o tyle kobiety nie mają tak wiele czasu na podjęcie decyzji o poczęciu, co wpływa nie tylko na wybór partnera, ale i na określenie celów i kalendarza. 
10. Tolerancja i akceptacja – te tak często nie doceniane elementy związku, znacznie lepiej zawiązują się u ludzi, z różnym swiatopoglądem (nawet jeśli ich wrózki nazywaja sie inaczej) niż u równolatków. W zasadzie bez tych elementów, związek, w którym partnerzy znacznie róznią się wiekiem nie ma szans.

Podsumowując – choć nie ma jednej recepty, jednego wzorca, jedynego sposobu na stworzenie stałego, opartego na odpowiednich filarach związku, to jednak prezentowany powyżej model, wydaje sie mięc wiele zalet i korzyści nie są wcale jednostronne....

Tagi: kultura, partnerstwo, miłość, kobieta, sex, tolerancja, antropologia, związek, akceptacja, męzczyzna

skomentuj (138)




Mateusz Janowski

Create your badge